okruchy.

wtorek, 16 marca 2010 o 22:17
Jestem strasznie sentymentalna.
Uwielbiał wracać, w dawne miejsca, gromadzić różne przedmioty - od wszelkiego rodzaju kapsli, aż po przypadkowe blizny. Kocham spacerować tą odludną polną dróżką, miękką ziemi, która niedawno wchłonęła w siebie cała miękkość śniegu i ledwo co ogrzała piegowate kamyczki wystawiając się do słońca.
Przepełniam się smutkiem gdy patrzę na bliznę, którą wyrzeźbił mi moja ukochana kocica, nie dlatego, że bolało. Dlatego, że nigdy już nikomu nie będzie mruczeć w tak wyniosły sposób, jak gdy się ją drapało po kudłato-rudym brzuszku.
Nawet ususzonej róży, tej od Ciebie, choć już nic nie powinna znaczyć, nie wrzuciłam w ogień.
Wszystko to ma taki dziwny związek z przeszłością. Jakby w tych rzeczach były ukryte uczucia, które je otaczały. Przepełniły je po brzegi i do dziś nimi emanują. Takimi samymi, niezmiennymi, nie pozwalającymi się w żaden sposób nazwać żadnymi ogólnymi pojęciami.
Ale nawet to nie jest wieczne.
Blizny się wchłoną, kapsle się zgubią, a pamięć zetrze się na starość, nie oszczędzając wspomnień.
Żałuję.